Witaj! Nazywam się Ola Prajs.
Od ponad 25 lat jestem trenerką języka angielskiego. To dlatego wiem, że większość tradycyjnych metod nauki języka angielskiego ma wątpliwą skuteczność.
Gdy opierasz się na nauce skategoryzowanych słówek, opanowujesz działy dotyczące gramatyki, jesteś w stanie osiągnąć podstawowy poziom znajomości języka. Wystarczający, żeby zaliczyć test, albo odpowiedzieć na maila z pomocą translatora. Ale gdzie w tym są Twoje indywidualne cele? Gdzie kontekst, który nadaje nowej wiedzy sens i sprawia, że staje się ona dla Ciebie przydatna?
To tak jakby dać Ci maszynę do szycia i wymienić w instrukcji wszystkie jej opcje. Lecz bez nauki używania tej maszyny w praktyce nigdy nie stworzysz czegoś, co będzie Ci naprawdę przydatne.
Tradycyjne metody zwyczajnie nie pasują do współczesnych realiów.
Można inaczej? Zdecydowanie można, a nawet trzeba!
Dlatego ja nie uczę
PO PROSTU JęZYKA.
Uczę Cię, jak osiągać Twoje cele, używając języka angielskiego.
A to spora różnica.
Najpierw ustalamy te cele. Potem przygotowuję dla Ciebie indywidualną drogę. Gramatyka czy słownictwo są tu tylko dodatkiem do nauki swobodnego używania języka angielskiego.
I to używania go dokładnie w tych sytuacjach, które prowadzą Cię do Twoich marzeń. Niezależnie od tego, czy są to marzenia relacyjne, podróżnicze, czy zawodowe.
Jaki ślad pragnę po sobie zostawić?
Chcę tworzyć świat, w którym ludzie sięgają po niesamowite możliwości, jakie daje im życie. Bez wstydu, zażenowania, frustracji, złości. Bez obwiniania siebie, że tu i teraz nie zrealizowali jeszcze swoich marzeń, do których niezbędna jest znajomość języka.
Pragnę, by ludzie mieli w sobie odwagę i determinację, by do swych celów zmierzać. Iść po podróże, awanse, relacje, podwyżkę, przebranżowienie, nową pracę. Po wiedzę anglojęzyczną z zakresu swojego hobby. Po nową specjalizację.
Wiem, jak wiele drzwi język angielski otwiera. Wiem, bo sama idę tą drogą od lat. Znam też stojące u progu takich zmian przeszkody. Lecz wiem jednocześnie, że te przeszkody można pokonać. Wystarczy skupić się na rozwoju dokładnie tych umiejętności językowych, które są kluczowe dla osiągnięcia Twoich celów. A nie na nauce wszystkiego naraz.
Już moja w tym głowa, by przeprowadzić Cię przez ten proces z sukcesem. Zajmuję się tym od ponad 25 lat. Pomogłam już setkom osób takich jak Ty w realizacji ich marzeń i celów.
W co wierzę?
Wymienię tu tylko trzy słowa. Te proste wartości są moim kompasem w każdym działaniu prywatnym i zawodowym.
Lubisz pytanie
<< DLACZEGO? >>
Dogadamy się!
Ciekawość
Tradycyjny system szkolnictwa ładuje nas do równych pudełek. Do tego funduje nam obezwładniającą nudę. Nie ma mowy o skutecznej nauce, jeśli materiał nie wzbudza u studentów zaciekawienia. A każdy z nas ma inne zainteresowania. Inne potrzeby. Inne cele. I to pod te pasje, potrzeby i cele warto dobierać materiały do nauki języków. Nie pod podręczniki pisane ogólnie – dla wszystkich.
Lubisz pytanie
<< DLACZEGO? >>
Dogadamy się!
Ciekawość
Tradycyjny system szkolnictwa ładuje nas do równych pudełek. Do tego funduje nam obezwładniającą nudę. Nie ma mowy o skutecznej nauce, jeśli materiał nie wzbudza u studentów zaciekawienia. A każdy z nas ma inne zainteresowania. Inne potrzeby. Inne cele. I to pod te pasje, potrzeby i cele warto dobierać materiały do nauki języków. Nie pod podręczniki pisane ogólnie – dla wszystkich.
Bój się i Rób.
I jeszcze raz.
Odwaga
Odwaga nie oznacza, że się nie boisz. Oznacza tyle, że boisz się, a i tak działasz. Wielu moich studentów ma obawy przed używaniem języka. Przed tym, że ich angielski nie jest doskonały, więc może zostaną wyśmiani. To odwaga sprawia, że jednak sięgają po moją pomoc. I to dzięki tej właśnie odwadze mogą uwolnić się od swych obaw. Uprzeć się. Stanąć ponad swoim strachem. I tym samym przełamać swoje opory językowe.
Bój się i Rób.
I jeszcze raz.
Odwaga
Odwaga nie oznacza, że się nie boisz. Oznacza tyle, że boisz się, a i tak działasz. Wielu moich studentów ma obawy przed używaniem języka. Przed tym, że ich angielski nie jest doskonały, więc może zostaną wyśmiani. To odwaga sprawia, że jednak sięgają po moją pomoc. I to dzięki tej właśnie odwadze mogą uwolnić się od swych obaw. Uprzeć się. Stanąć ponad swoim strachem. I tym samym przełamać swoje opory językowe.
Swoboda
Wierzę, że indywidualna wolność jest potrzebą każdego człowieka. By ją osiągnąć, trzeba przekroczyć granice tego, co znane – a przez to postrzegane jako bezpieczne. I warto to zrobić. Bo znajomość języka otwiera na świat i daje nowe możliwości – zawodowe, podróżnicze, a nawet relacyjne. Lecz to wszystko się nie wydarzy, jeśli przy swoim trenerze językowym nie będziesz się czuć po prostu swobodnie.
Swoboda
Wierzę, że indywidualna wolność jest potrzebą każdego człowieka. By ją osiągnąć, trzeba przekroczyć granice tego, co znane – a przez to postrzegane jako bezpieczne. I warto to zrobić. Bo znajomość języka otwiera na świat i daje nowe możliwości – zawodowe, podróżnicze, a nawet relacyjne. Lecz to wszystko się nie wydarzy, jeśli przy swoim trenerze językowym nie będziesz się czuć po prostu swobodnie.
Ciekawi Cię moja droga?
Ponad ćwierć wieku doświadczenia w pracy lektorskiej. To składa się na solidną historię.
Ciekawi Cię moja droga?
Ponad ćwierć wieku doświadczenia w pracy lektorskiej. To składa się na solidną historię.
Najpierw były podróże. Używanie języka spontanicznie. Podczas podróży intuicyjnie korygowałam sztuczne maniery językowe nabyte podczas nauki angielskiego w zwykłej szkole.
Ludzie, obce kultury, nowe smaki. Wolność. To było moja motywacja. Dość szybko zrozumiałam, że chcę otwierać innym drzwi do wolności językowej.
Podczas studiów w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych uczyłam dzieci w szkole językowej. Po co? By zrealizować marzenie o wyprawie do Nowego Jorku. To miasto przyciągało mnie swoją dynamiką, przestrzenią możliwości, dziwną, znaną z filmów gigantycznością.
Tak, to marzenie zrealizowałam. Wróciłam, skończyłam jeszcze magisterkę z kultury i literatury amerykańskiej. I podyplomowo przekład i tłumaczenia na UW. I tuż po obronie pracy magisterskiej urodziłam moje pierwsze dziecko.
Po krótkim macierzyńskim wróciłam do pracy w szkole językowej. Łapałam wiele zleceń, by przeżyć, bo byliśmy rodziną na dorobku. Tak zdobyłam doświadczenie w nauce różnymi metodami właściwie wszystkich grup wiekowych. Od dzieci, do seniorów. Na wszystkich poziomach zaawansowania. Był nawet taki etap dawno temu, gdy uczyłam języka emigrantów na Brooklynie, w Nowym Jorku.
Najbardziej cieszyło mnie dmuchanie młodzieży w żagle przed maturą. Pomaganie im w uwierzeniu w siebie, nie tylko w zdobyciu dobrej oceny. Wiedziałam, że dzięki temu wypłyną w życie dorosłe bezpiecznie, przygotowani. Od zawsze rozumiałam, że wiedza czy umiejętności, jakie im przekazuję, to tylko część mojej pracy. Liczy się to, co zostawiam w ich sercach, nie tylko w głowie.
I równie mocno cieszyło mnie rozgadywanie dorosłych. Przychodziły do mnie osoby „bez talentu językowego”, jak mówiły. Lubiłam patrzeć, jak kolejne blokady w nich puszczają. I widzieć później, z jaką pewnością siebie używają osiągniętej przy mnie swobody językowej.
Były też cztery lata w szkole średniej. Ta praca pojawiła się w moim życiu trochę niespodziewanie, ale dałam jej szansę. Szybko jednak odkryłam, że szkoła to nie moje środowisko. Hierarchia, papierologia, sztywne programy nauczania – to wszystko sprawiało, że czułam się jak ryba na drzewie. Odeszłam. Tęskniłam jedynie za kontaktem z uczniami.
Wreszcie w moim życiu pojawiła się Uganda – niespodziewanie, ale z otwartością przyjęłam tę życiową szansę. Odkrywanie nieznanego mi wcześniej świata, kontakt z majestatyczną przyrodą i ludzie – radośni, rozśpiewani, roztańczeni, zawsze pełni optymizmu. To wszystko przyciągnęło mnie jak magnes.
A angielski, który w Ugandzie jest językiem urzędowym, okraszony specyficznym, lokalnym akcentem, zyskał dla mnie nowy wymiar – stał się kolejnym językowym wyzwaniem. Afryka wdarła się przebojem w moje życie i wiem, że będzie w nim odgrywać coraz większą rolę.
Moja droga z angielskim biegnie więc przez podróże – planowane i nie, spontaniczne i ciężko wypracowane, upragnione. Ich wspólną cechą były zawsze dodatkowe cele, które im odruchowo nadawałam.
I tak tylko lubię uczyć języka. Do celu. Nie dla nauki samej w sobie. Czujesz, że warto przejść ze mną najbliższy kawałek życiowej drogi? Znasz już swój cel? Chcesz przygotować się językowo?
Kilka ciekawostek z mojej podróży przez życie?
Proszę!
Autostopowiczka
W czasach młodości wielokrotnie przemierzałam z przyjaciółkami Europę wzdłuż i wszerz. Autostopem. Zwiedziłam tak Niemcy, Hiszpanię, Francję, Portugalię. I Holandię. Holandię kilkukrotnie, bo mam do niej sentyment.
Obserwatorka
11 września 2001 r. byłam w Nowym Jorku, realizując moje wielkie marzenie. Tragedia w WTC wpłynęła na moje życiowe wybory, poglądy i perspektywę, z jakiej widzę życie. Jako anglistka nie mogłam celniej wybrać miejsca i czasu.
Miłośniczka Afryki
Mimo, że nigdy nie marzyłam o Afryce, to właśnie tam niespodziewanie poniosło mnie życie. W ciągu ostatnich dwóch lat odwiedziłam Afrykę pięć razy solo. I teraz z radością planuję kolejne wyprawy na ten kontynent.
KObieta
Jestem mamą dorosłej córki, syna u progu dorosłości oraz czarnego kundelka. Mam za sobą rozwód – trudne, ale przełomowe doświadczenie, które stało się dla mnie punktem zwrotnym mojej życiowej podróży i katalizatorem rozwoju.
AKTYWISTKA
Od 10 lat działam w bytomskim stowarzyszeniu Piękna Strona Miasta. W wolnym czasie organizuję regularnie wieczorki językowe Talking Tables, tworząc przyjazną przestrzeń do używania języka angielskiego w swobodnej atmosferze.